Szum na spokojny sen

Dla wielu osób pomysł, aby zarzucić się białym szumem tuż przed przysłowiowym uderzeniem w poduszkę, wydaje się co najmniej sprzeczny z intuicją. Chcesz jednak spać lepiej? Proste rozwiązanie – zrób nieco hałasu. Słodkich snów!

Na pewno macie znajomych, którzy nie potrafią zasnąć bez ruszającego się wentylatora czy podobnego urządzenia. Co więcej – są nawet firmy oferujące produkty emitujące zoptymalizowany szum, pomagający skuteczniej zasnąć. Wiele matek stosuje odkurzacz czy suszarkę jako źródło dźwięku pomagające zasypiać dzieciom. Niejednokrotnie pojawia się pytanie – co jest z naszymi mózgami i uszami?

Odpowiedź jest prosta – biały szum jest lepszą formą hałasu. Przynajmniej dla niektórych śpiochów.

Szum biały – jeśli by odnosić się do technicznych definicji – jest to rodzaj szumu akustycznego o całkowicie płaskim widmie. Intensywność szumu białego teoretycznie jest statycznie równomierna w całym paśmie – od zera do nieskończoności, a do tego rozciąga się na szerokości wszystkich słyszalnych częstotliwości. Jako muzyk, kiedy odgrywasz środkowe „C”, emitujesz częstotliwość około 261.6 Hz. Biały szum to jak wielki zespół-orkiestra, gdzie odgrywana jest każda możliwa nutka. Dodatkowo ten rodzaj szumu charakteryzuje równomierność, czyli sprowadza się to do tego, że na każdy herc szerokości pasma przypada taka sama moc analizowanego szumu. Zatem taką samą moc ma on w zakresie od 15 do 16 Hz, co w zakresie 15 000 do 15 001 Hz.

Kiedy jakiś hałas budzi nas w nocy, to nie budzi nas de facto dźwięk sam w sobie, ale nagła zmiana lub niespójność w szumie w którym zasnęliśmy. Biały szum tworzy efekt masujący, blokując niejako rzeczone nagłe zmiany, które szczególnie frustrują osoby o lekkim śnie czy osoby z trudnościami w zasypianiu. Jak mówi Seth S. Horowitz – neurolog zajmujący się ludzkim słuchem: „Nawet kiedy śpimy, nasz słuch wciąż działa”. Wraz ze swoją żoną, Aleksandrą Horowitz jest on autorem książki „The Universal Sense: How Hearing Shapes the Mind”.

„Jest to powód dla którego partnerzy, którzy śpią z nami w łóżku wolą odgłos maszyny wspomagającej CPAP (Continous Positive Airway Pressure – stałe dodatnie ciśnienie w drogach oddechowych – metoda wspomagania oddychania stosowana głównie w leczeniu bezdechu sennego, a także w przypadku niewydolności oddechowej – przyp. red.), aniżeli odgłosy chrapania swojego małżonka” – mówi Clete A. Kushida – dyrektor Stanford Center for Human Sleep Research.

Wydaje się to całkiem sensowne, prawda? Jednak nie zawsze wszystko jest takie proste.

Jest też coś takiego jak szum różowy. Jest w niego zaangażowana nieco skomplikowana matematyka, jednakże zasadniczo szum różowy to to samo co szum biały – z tą różnicą, że wyższe częstotliwości tracą w nim na swojej intensywności. Jak mówiliśmy, szum biały charakteryzuje się taką samą siłą na każdej częstotliwości. Należy jednak pamiętać, że ludzkie ucho, odbierające bodźce w skali proporcjonalnej (logarytmicznej, a nie linearnej) odbiera taki szum jako dosyć wysoki, ponieważ największa ilość odbieranych bodźców skupiona jest w najwyższej słyszalnej oktawie. Szum różowy prezentuje natomiast silniejsze i mocniejsze dolne krańce dźwiękowego spektrum, przez co wydaje się jeszcze bardziej „wygładzony”. Może on być pomocny dla osób cierpiących na szum w uszach lub dla tych, którzy po prostu odbierają górne rejestry jak dźwięk nieprzyjemny.

Drzewo genealogiczne szumów się na tym nie kończy – w zależności od częstotliwości, które można złagodzić lub podbić możemy doświadczać brązowego szumu, fioletowego i tak dalej. Jeśli chcemy sprawdzić jak szumiące tło wkomponowuje się w nasz lepszy sen, warto sprawdzić każdy z nich, aby dobrać indywidualnie najlepszy.

Oczywiście nie każdy potrzebuje w ogóle szumu w tle. U niektórych osób efekt maskujący białego szumu tworzy zupełnie odwrotną reakcję niż u większości ludzi – zwiększa wrażliwość na otaczające nas bazowe dźwięki. Dzieje się tak ze względu na tzw. rezonans stochastyczny, w którym sygnał osiąga wartość optymalną w obecności szumu o pewnym konkretnym natężeniu. Odnosząc to do dźwięku wydaje się on intensywniejszy, a zatem nici z zasypiania.

Nie pozostaje nic innego jak samemu sprawdzić jak działają na nas jednostajne, miarowe szumy… Poniżej mój ulubiony szum różowy. Jest godzina 3:42 – kolorowych snów, dobranoc :)



Opublikowano w kategorii : HOMO SAPIENS, WYRÓŻNIONE

O autorze

Animator i manager kultury. Prezes Fundacji Rozwoju Indywidualnego "Praca Moc Energia". Lektor i właściciel studio nagrań Frequency Institute. Basista i programista w Epilepsy Injection Device oraz kilku innych projektach.

Podobne artykuły